Tego dnia blondyn nie pojawił się w szkole. Bardzo ciekawiła mnie przyczyna jego nieobecności. Po szkole jak zwykle udałam się do domu. Przed progiem mojego mieszkania zaczęła boleć mnie głowa. Pomyślałam, że to pewnie ze zmęczenia, jednak gdy weszłam do domu ból tak bardzo się nasilił, że upadłam na podłogę. Chyba powinnam udać się do Mglistych Dolin. Myślę, że mnie wzywają. Pobiegłam na górę i weszłam do mojego pokoju. Zamknęłam oczy i wypowiedziałam zaklęcie. Po ich otwarciu znalazłam się w pokoju z białymi ścianami. Weszłam do mojego świata fioletowymi drzwiami. Nie spodziewałam się tego, co tam ujrzałam. Niebo było czarne od chmur, była straszna burza. Pobiegłam w stronę zamku królewskiego. Wbiegłam do dużej sali i ujrzałam królową stojącą przy oknie. Kiedy usłyszała, że wbiegłam odwróciła się w moją stronę.
-Jak dobrze, że przyszłaś! Musisz nam pomóc! - zaczęła.
-Co mam zrobić? Co się dzieje?
-Jeszcze nigdy nie było takiej burzy. Szykuje się coś złego. Musisz tu zostać przez jakiś czas i pomóc Mglistym Doliną.
-Wiesz dobrze, że nie mogę. Odkryłam cel swojej misji... nie mam czasu...
-Nie masz czasu?! Masz tutaj zostać i koniec! - wybuchła złością.- Przepraszam, po prostu się denerwuję. -szybko dodała.
-Rozumiem...
-Jeśli burza będzie trwać, wiatr rozwieje całą mgłę, która chroni skarby świata czarownic i możemy mieć tu nieproszonych gości. Dlatego jeszcze raz proszę cię o pomoc. - spoglądała na mnie błagalnie. Westchnęłam.
-Zobaczę, co da się zrobić, jednak do jutra musicie poradzić sobie sami. - wyszłam. Muszę wymyślić coś, aby burza minęła. Nie przychodził mi do głowy ani jeden pomysł. Pierwszy raz widzę tak silną burzę w naszym świecie. Taka pogoda w Mglistych Dolinach to rzadkość. Wróciłam do domu i mimo wczesnej godziny położyłam się do łóżka. Zasnęłam dość szybko. Odpoczynek w tym momencie jednak nie był mi dany, ponieważ miałam okropny sen, a gdy się obudziłam ból głowy był jeszcze silniejszy niż wcześniej. Śniły mi się Mgliste Doliny i to co się tam dzieje, a to znak, że jest coraz gorzej. Postanowiłam wyruszyć tam wcześniej. Musiałam się przygotować. Szybko wyjęłam plecak z szafy i spakowałam potrzebne rzeczy, między innymi różdżkę i inne magiczne przedmioty. Kiedy zastanawiałam się, czy mam już wszystko, coś mi się przypomniało. Wzięłam krzesło z rogu mojego pokoju, przysunęłam je do szafy i weszłam na nie, aby sięgnąć na górną półkę. Zdjęłam z niej średniej wielkości pudełko. Znajdował się w niej strój... ale nie byle jaki. Należał kiedyś do mojej mamy. Ma magiczne właściwości. Ubranie to chroni właściciela przed utratą mocy. Przydałoby mi się wtedy, w Krainie Upadłych Aniołów. Dzięki niemu moje zaklęcie nie przestałoby działać. Po chwili zorientowałam się co robię. Już od paru minut myślałam stojąc na krześle z pudełkiem w ręku. Zeskoczyłam z krzesła i przebrałam się w kostium. Był on koloru błękitnego, z elementami białego. Już chciałam schować pudełko z powrotem, ale zauważyłam coś na jego dnie. Był to naszyjnik z fioletowym brylantem. Nie miałam pojęcia skąd wziął się w tym pudełku i jaką ma właściwość. Postanowiłam, że spakuję go do plecaka, na wszelki wypadek. Miałam już wszystko, więc znów przeniosłam się do świata czarownic. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do zamku, aby powiadomić królową o mojej obecności. Kiedy tylko zobaczyła, że wchodzę na salę, od razu wstała ze swego tronu i podbiegła do mnie. Nie miała na sobie jednak królewskich szat, tylko kostium... Podobny do mojego.
-Straciliśmy już bardzo dużo mgły, przez co małe stworzenia odkryły kilka kryjówek i zabrały skarb. Musisz coś z tym zrobić, a ja jestem gotowa ci pomóc. - powiedziała. Małe stworzenia? Ach, tak! Mamy tu takie, mieszkają w lasach. Nazywamy je 'małymi stworzeniami', gdyż tak naprawdę nikt nie wie, jak one się nazywają. Są bardzo dziwne, małych rozmiarów. Wszyscy myślą, że są one nieszkodliwe, ale jednak zabrały skarb, więc trzeba na nie uważać.
-Przybyłam tu wcześniej, wzięłam trochę rzeczy, ale nie mam żadnego planu... Co zamierzasz zrobić? - z królową 'byłam na ty'. Miała na imię Rozalia.
-Tak naprawdę to jeszcze nie wiem, ale nie mamy czasu, aby się zastanawiać...
-Świetnie... -powiedziałam ze zrezygnowaniem.
-Czekaj... Mam pewien pomysł! Jednak może to być trochę niebezpieczne.
-Co masz na myśli?- miałam nadzieję, że jeszcze się uda.
-Możemy spróbować połączyć się z twoją mamą... - powiedziała powoli.
-Co?! To niemądre! Wiesz, co nam za to grozi! - wybuchłam.
-Nie mamy innego wyjścia. Dobrze o tym wiesz. - powiedziała Rozalia.
Miała rację, musiałam to zrobić. Pomyślałam, że zrobię to dla Mglistych Dolin. Czarownice mnie potrzebują. Mogę pomóc.
-Jak mamy to zrobić?
-Aha, zapomniałam... Musisz zrobić to sama. - już otworzyłam usta, aby zaprzeczyć, ale mnie wyprzedziła- To nic trudnego. Musisz po prostu iść spać. Będziesz zasypiać z myślą o niej. Nic innego nie może zaprzątać ci głowy, tylko ona. Kiedy będziesz czuła, że za chwilę pogrążysz się we śnie wypowiesz zaklęcie, którego cię nauczę. Musimy brać się do roboty, bo zamierzam zrobić to jeszcze dziś.
-Jak mam ją rozpoznać?
-Będziecie tam same. Powinnaś ją rozpoznać.
Coraz bardziej się stresowałam. Bolała mnie głowa. Cały czas myślałam o Świecie Ludzi. Co teraz robi Niall? Kim on w ogóle jest? Upadłym aniołem? Ten chłopak skrywa dużo tajemnic, które muszę poznać...
-Diana! Słuchasz mnie?! - ups... - Musisz zacząć uczyć się zaklęcia. Nie zostało nam dużo czasu. Podejdź do tego poważnie Diano, proszę.
-Przepraszam, powinnam się skupić. Możesz jeszcze raz powtórzyć?
Robiłam się coraz bardziej śpiąca. Zaklęcie znałam już na pamięć, ale Rozalia nadal męczyła mnie każąc je powtarzać.
-Rozalio, myślę, że już starczy. Znam te słowa tak dobrze, że mogłabym je wypowiedzieć śpiąc, gdybyś mi kazała. Mogę już spróbować porozmawiać z mamą? - byłam coraz bardziej ciekawa jak wygląda... Czy w ogóle mnie pozna? Strasznie się stresowałam.
-Na pewno dasz sobie radę? Okropnie się denerwuję...
-Postaram się. - westchnęłam.
-Dobrze. Zostawię cię samą. Pamiętaj o wypowiedzeniu zaklęcia... - kierowała się w kierunku wyjścia - Aha! I nie zapomnij o celu misji. Wypytaj ją o potrzebne rzeczy i wracaj. Nie ma czasu na jakiekolwiek inne pytania. - dodała.
-Rozumiem.
Wyszła. Zostałam sama w pomieszczeniu. Zamknęłam oczy. Czując, że zasypiam, wypowiedziałam zaklęcie. Chwilę później znalazłam się na... cmentarzu? Nie wiedząc co robić, zaczęłam szukać mojej mamy. Nie miałam pojęcia, jak wyglądała, ale Rozalia mówiła, że będzie tu tylko ona i ja. Było ciemno, więc prawie nic nie widziałam. Nagle zobaczyłam kobietę w długiej sukni, siedzącą na kamieniu. To musi być ona...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz