poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 5!

-Zacznijmy od sprawcy. - wziął głęboki oddech, aby kontynuować. - Pamiętasz pewnie miejsce, w którym znalazłaś się po pójściu za mną przez portal?
Pokiwałam głową na potwierdzenie.
-Głos, który słyszałaś był głosem mojego szefa. Najpotężniejszy ze wszystkich upadłych aniołów. Może więcej niż ci się nawet wydaje, - przeszły mnie ciarki. - To on chce odebrać czarownicą Mgliste Doliny. A ponieważ wie, że włamanie do cudzej krainy grozi trafieniem do Świata Demonów, do swego celu wykorzystuje te małe stworki, które zamieszkują wasze lasy. Dlaczego boi się trafić do Świata Demonów? Wiesz dobrze, że nie ma stamtąd wyjścia oraz zabierane są wszystkie moce, A on nie dopuści do tego, ponieważ chce zawładnąć całym Magicznym Światem. Zaczyna od Mglistych Dolin, ale trzeba go szybko powstrzymać, bo niedługo będzie próbował zdobyć inne krainy.
Byłam zdruzgotana. Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem. Chwila...
-A jak on się dowiedział o stworzeniach zamieszkujących lasy Świata Czarownic?!
-Aha, no tak. Zapomniałem o najważniejszym. - mówił. - Musicie uważać, komu ufacie. Macie zdrajce w Mglistych Dolinach. Trochę za dużo informacji i będzie wiedział wszystko.
W moich oczach pojawiły się łzy. To co czułam w tym momencie... Nie do opisania, Złość, smutek i rozczarowanie w tym samym czasie. To wszystko dzieje się za szybko.
-Diana? - otrząsnęłam się i spojrzałam na Nialla, - Wszystko w porządku? Patrzysz gdzieś w dal i nic nie mówisz.
-A co mam powiedzieć? Jestem roztrzęsiona, boję się. Jak mam pomóc Mglistym Dolinom, skoro nawet nie wiem jak?!
-Spokojnie, nie jesteś w tym sama. Na pewno ktoś będzie ci pomagał.
I wtedy przypomniało mi się o Rozalii i o tym, że dzisiaj znów miałam przyjść, aby spotkać się z mamą.
-Muszę już iść. Dzięki za spotkanie Niall. Do zobaczenia. - pożegnałam się.
-Nie zostaniesz jeszcze chwilę?
-Już chyba wszystko omówiliśmy. - uśmiechnęłam się.
-W porządku...
-Chociaż... - zmrużyłam oczy. - skoro jesteś "tym dobrym" to jak wyjaśnisz ten tajemniczy telefon w lesie? Mówiłeś, że "wpadłeś na jej trop"...
-Tak, chodziło o ciebie. Mam przyjaciela, który też nie jest zły. Wiedzieliśmy o tym, co dzieje się w twoim świecie, więc musiałem cię ostrzec. W sumie nie miałem pojęcia, że chodzi dokładnie o ciebie, ale wiedziałem, że jakaś czarownica jest tu na pewno... No wiesz, misja. - wytłumaczył.
-Rozumiem. Więc dlaczego udałeś się wtedy do swojego świata?
-Żeby się z nim spotkać i omówić wszystko w szczegółach. Poza tym to, że różnię się od innych nie zmienia faktu, że nadal jestem upadłym aniołem i miałem prawo udać się do własnego świata. - przewrócił teatralnie oczami.
-Masz rację... Czekaj... Co omówić?
-Zawsze jesteś taka natrętna? - westchnął. - To jak skłonić się do spotkania się ze mną, te wybite okno i wiadomość były dokładnie zaplanowane.
-Dobra, dzięki. Teraz wszystko już jasne. Pa! - pomachałam mu ręką na pożegnanie i wyszłam.
Coś mi w nim nie pasuje. Nie wiem... Może mi się po prostu zdaje. Ale i tak będę jeszcze na niego uważać.
Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Ubrałam się w kostium i udałam się do Mglistych Dolin. Rozalia już czekała na mnie w głównej sali. Jeszcze raz powtórzyłyśmy zaklęcie i mogłam iść się spotkać z moją mamą. Moja towarzyszka zostawiła mnie samą. Zamknęłam oczy i czując, że zasypiam wypowiedziałam zaklęcie. Tym razem znalazłam się w ogrodzie. Piękna pogoda, kwiaty, drzewa. Totalne przeciwieństwo tego, co ujrzałam wczoraj. Zauważyłam moją mamę siedzącą na huśtawce za mną. Była ubrana w błękitną sukienkę sięgającą jej do kolan. Była taka piękna...
-Witaj ponownie. -  uśmiechnęła się ciepło.
Przytuliłam ją. W końcu mogłam poczuć to matczyne ciepło...
-Więc powiesz mi coś na temat Mglistych Dolin? - zrobiłam się poważna.
-Byłaś dzisiaj pewnie na spotkaniu z chłopakiem o imieniu Niall.
-Co?! Skąd to wiesz?!
Moje usta były otwarte tak szeroko, że zaczęły mnie boleć ich kąciki. Czy Niall ma kontakt z moją mamą?!
-Wszyscy współpracujemy. Niall i jego przyjaciel nam pomogą. Możesz mu ufać. Naprawdę.
-Skąd to wiesz?! Jak ty go w ogółe... Gdzie go poznałaś? - w tym momencie w głowie miałam tysiąc pytań na ten temat.
-To jest długa historia. Nie musisz wszystkiego wiedzieć. Miałam kiedyś też swoje sprawy. Mogę ci powiedzieć tylko, że znałam się z ojcem Nialla i on też był dobry.
- Mamo, proszę cię, opowiedz mi. Skoro masz mi tylko tyle do powiedzenia w sprawie naszego świata, to mamy trochę czasu, aby porozmawiać jak matka z córką. Proszę. - spojrzałam jej w oczy z proszącą miną.
Westchnęła.
-No dobrze. Niech ci będzie. Byłam szczęśliwa z twoim ojcem. Bardzo się kochaliśmy. Pewnego dnia urodziłaś się ty. Powinniśmy być oboje szczęśliwi, jednak tak nie było. On był załamany. Wychodził z domu, wracał po kilku dniach... Byłam pewna, że mnie zdradzał. Rozwiedliśmy się. Krótko potem poznałam innego mężczyznę. Był to tata Nialla. Był wspaniały. Ale niestety nasza radość nie trwała długo, bo któregoś dnia oboje zginęliśmy w wypadku samochodowym. Do dzisiaj dziękuję Bogu, że nie było cię wtedy z nami w aucie... - rozpłakała się.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Nie ukrywam, trochę się tego nie spodziewałam. Moja mama i ojciec Nialla?
-On też był po rozwodzie?
Mama pokręciła przecząco głową.
-Jego żona zmarła kilka lat wcześniej, podczas porodu. Samotnie wychowywał syna. - wytłumaczyła.
-Och. - to było wszystko na co było mnie stać w tej chwili.
Nagle znowu znalazłam się w zamku w Mglistych Dolinach. Ujrzałam stojącą nade mną Rozalię. Obudziła mnie!
-Gdzie ty byłaś tak długo? Minęło ponad godzinę! - krzyknęła.
Kiedy przebywam z mamą czas jakoś tak wolniej płynie...
Opowiedziałam jej o Niallu i o tym czego się dowiedziałam.
-Mamy zdrajcę?! - wytrzeszczyła oczy. - Jak?! Kto?! Muszę zwołać zebranie! - wyszła z pokoju i po chwili wróciła już trochę spokojniejsza.
-Jeśli chcesz, możesz wrócić do domu i odpocząć. Bariera ochronna będzie działać jeszcze kilka dni. Jutro zaczniemy działać.
Kiwnęłam głową i przytuliłam Rozalię na pożegnanie. Wyszłam z zamku. Już miałam wypowiadać zaklęcie, gdy zobaczyłam coś niepokojącego...