sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 2 !

-Jesteś w świecie upadłych aniołów. Nic o tym nie słyszałaś, prawda? Tak, upadłe anioły istnieją, a ja jestem ich władcą. Weszłaś do innego świata niż twój, wiesz co może ci się stać...

Słysząc to, bezszelestnie udałam się w stronę wyjścia. Nagle poczułam, że zaklęcie przestaje powoli działać. Nie zważając na to co się stanie zaczęłam biec. Nagle znów usłyszałam ten potworny głos:
-Brać ją! 
O nie! Moja magia się wyczerpała! Nagle zauważyłam ludzi ubranych na czarno, którzy pojawili się z obu stron korytarza. Spanikowana zaczęłam zawracać. Muszę ich jakoś zgubić. Biegłam ile sił w nogach. Oni nie dawali za wygraną i wciąż byli za mną.  Nagle potknęłam się, a oni znajdowali się coraz bliżej. Czułam, że to już koniec. Skoczyli, aby się na mnie rzucić. Zamknęłam oczy, jednak nic się nie działo. Gdy je otworzyłam nikogo już nie było. Tylko ja i puste korytarze. Powoli wstałam z ziemi. Starałam się zachowywać cicho. Znów ruszyłam w stronę wyjścia spoglądając co chwile za siebie, aby upewnić się, że nikogo nie ma. Już dzielił mnie tylko jeden korytarz od drzwi, ale to musiałaby być bajka, aby nie zdarzyło się coś złego. Zauważyłam wysoką postać, ubraną w długie, czarne szaty, idącą w moją stronę. Poczułam łzę na policzku. Szybko ją otarłam. 
- K-kim jesteś? - jąkałam się. Byłam naprawdę przerażona. 
Nagle tajemnicza osoba zatrzymała się. Wyciągnęła jedną rękę w moją stronę.
- N-nie rób mi nic - wyjąkałam. Bez magii byłam naprawdę bezbronna.
- Gdybym ci coś zrobił nie byłoby zabawy. Wypuszczę cię, ale jeśli nie uda ci się stąd wyjść w ciągu doby, czeka cię śmierć - mówił głosem pełnym drwiny i pewności siebie.
Przełknęłam ślinę. Nie mam pojęcia jak się stąd wydostanę, tym bardziej, że nie mogę czarować. Nagle po prawej stronie korytarza ujrzałam światło. Spojrzałam w tamtą stronę. Kiedy znów obróciłam głowę w stronę mrocznej istoty, już jej tam nie było. Uznałam to jako znak, aby uciekać. 
Gdy wyszłam postanowiłam odbiec jak najdalej od budynku, a potem coś wymyślić. Ucieczkę utrudniała mi gęsta mgła. Po dłuższym czasie, postanowiłam się zatrzymać. Przycupnęłam na wyciętym pniu i próbowałam coś wymyślić. Miałam dobę. Nagle zrobiło się gorąco, a mgła jeszcze bardziej zgęstniała. Po chwili wszystko wróciło do normy. Ale... jednak coś mi nie pasowało. Wyraźnie czułam czyjąś obecność. Rozglądałam się chwilę, ale nie dojrzałam niczego podejrzanego. Działy się tam coraz dziwniejsze rzeczy, a ja nadal nie wiedziałam co robić. Czułam się jakbym była zamknięta w klatce, jakby ktoś się mną bawił. Byłam bezsilna, nic nie mogłam zrobić. Przez chwilę pomyślałam, że może tak właśnie miało być. Może tak miało się skończyć moje życie. W ten, a nie inny sposób. Te myśli szybko wyparowały z mojej głowy, ponieważ powtórzyło się wcześniejsze zjawisko. Znów było gorąco i prawie nic nie było widać. Kiedy tym razem się rozejrzałam ujrzałam ludzką sylwetkę. Postać siedziała skulona. Nagle wyrosły jej skrzydła, wstała i zaczęła iść w moim kierunku. Przestraszyłam się na początku, a ona ewidentnie to zauważyła, ponieważ rzekła:
-Nie musisz się mnie bać. Jestem tu aby ci pomóc. - miała bardzo łagodny głos. Podeszła bliżej i mogłam zobaczyć jak pięknie wygląda.
-Kim jesteś? - wstałam.
-Jestem twoim Aniołem Stróżem.
-Jak to? To nie możliwe! Osoby takie jak ja nie mają Anioła Stróża! 
-Ciii... Nie krzycz, nikt nie może dowiedzieć się, że tutaj jestem. Upadłe anioły to moi wrogowie. - mówiła spokojnym, łagodnym tonem.
-Dobrze, w takim razie, wytłumacz mi to wszystko. - ściszyłam głos.
-Nie jesteś taka jak inni. Jesteś córką dawnej królowej czarownic. Każdy potomek władców powinien mieć swojego Anioła Stróża. Ale teraz nie ma czasu na wyjaśnienia. Muszę cię stąd zabrać, zanim ktoś nas zauważy. Może ci się wydawać, że nikogo tu nie ma, jednak jest inaczej. - mówiąc to chwyciła mnie za rękę i wzniosła się w górę. Podczas lotu strasznie kręciło mi się w głowie. Po kilku chwilach wylądowałyśmy w lesie. 
-Teraz już musisz poradzić sobie sama. - uśmiechnęła się. 
-Dam radę. - odwzajemniłam uśmiech.
-Aha, jeszcze jedno... Uważaj na tego nowego ucznia. - rozłożyła skrzydła.
-Jak to? Co o nim wiesz? - pytałam.
-Tego już musisz dowiedzieć się sama. - odleciała.
 Ach, no tak! To jest moja misja! Zapomniałam powiedzieć, że każdy posłaniec z innego świata nie zna celu swojej misji. Dowie się o niej podczas pobytu tutaj. Hmm... Coś czuję, że w moim życiu otwiera się nowy rozdział. Czas na wypełnienie zadania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz